2 mar 2012
28 lut 2012
27 lut 2012
25 lut 2012
24 lut 2012
Miseczki w paseczki. Dwie
Autor:
Argillae
o
22:44
Pokazywanie miseczek zaczynam od końca.
Te dwie przyniosła mi Nanda, jak odwiedziła mnie po porodzie.
Ja już nie zdążyłam ich odebrać, bo maluszek urodził się tydzień przed terminem.
Szkliwa efektowe.
Miseczki mają ok. 12,5 cm średnicy i 4,5 cm wysokości.
Kolejne miseczki będę pokazywać, jak oderwę się na chwilę od pieluch.
Te dwie przyniosła mi Nanda, jak odwiedziła mnie po porodzie.
Ja już nie zdążyłam ich odebrać, bo maluszek urodził się tydzień przed terminem.
Szkliwa efektowe.
Miseczki mają ok. 12,5 cm średnicy i 4,5 cm wysokości.
Kolejne miseczki będę pokazywać, jak oderwę się na chwilę od pieluch.
29 sty 2012
23 sty 2012
20 sty 2012
Zaproszenie :o)
Autor:
Argillae
o
21:01
Pracownia Ceramiki „AngobA” Ośrodka Kultury Ochoty
zaprasza na
zaprasza na
DZIEŃ OTWARTY
22 stycznia, w niedzielę,
w godzinach 11.00 – 15.00
22 stycznia, w niedzielę,
w godzinach 11.00 – 15.00

- możesz wykonać upominek dla Babci i Dziadka
- zwiedzić pracownię (zajrzeć do wielkiego pieca)
- kupić oryginalny drobiazg
Wstęp wolny.
Pracownia mieści się przy ul. Przemyskiej 18
(za pocztą na Białobrzeskiej).
Tel. w Ośrodku Kultury Ochoty 822-48-70
Zapraszam :o)
Kafelki
Autor:
Argillae
o
20:54
Niestety końcówka ciąży nie sprzyja lepieniu. Skupiam się głównie na lejnej oraz wykańczaniu różnych prac, które gdzieś tam czekały na swój czas.
Dzisiaj kafelki zrobione dawno temu plus szkliwo "ciekawe co to za turkus". No więc to był ten turkus (turkus nakrapiany), którego nie lubię, ale wyszedł nawet ok.
Dzisiaj kafelki zrobione dawno temu plus szkliwo "ciekawe co to za turkus". No więc to był ten turkus (turkus nakrapiany), którego nie lubię, ale wyszedł nawet ok.
19 sty 2012
O niespodziewanych spotkaniach...
Autor:
Argillae
o
22:53
Historia jeszcze ze starego roku, ale pojawia się dopiero teraz.
Gdzieś w grudniu, kiedy odbierałam poszkliwione porażki z gliny lejnej ;o) jedna ze nowych uczestniczek zajęć zaczepiła mnie i zapytała o podpis-pieczątkę, która widniała na dnie czerwonego-co-to-wyszedł-czarny wazonu.
Okazało się, że poznałyśmy się wirtualnie jakiś czas wcześniej na forumie, na którym bywam często i prowadzę również akcję zachęcającą do rozpoczęcia przygody z ceramiką, m.in. zamieszczając zaproszenia na różne imprezy w mojej pracowni. Zagadała mnie ona na owym forumie w temacie pracowni i zajęć gdzieś w czerwcu i od października zaczęła przychodzić.
Chciała tez mnie odnaleźć w świecie rzeczywistym. Przeczytała na blogu, że jestem w ciąży, ale jak na złość ;o) nie jestem jedyną ciężarną uczestniczką zajęć. Dopiero po pieczątce mnie rozpoznała.
Niesamowita historia, prawda?
Super było poznać osobę, którą udało mi się zachęcić do przyjścia na zajęcia i jeszcze się wciągnęła, bo cały czas chodzi. A do tego jak się okazuje, że jest to tak niesamowicie przesympatyczna osoba od której bije cudowna pozytywna energia, to nic tylko życzyć sobie więcej takich spotkań!
Gdzieś w grudniu, kiedy odbierałam poszkliwione porażki z gliny lejnej ;o) jedna ze nowych uczestniczek zajęć zaczepiła mnie i zapytała o podpis-pieczątkę, która widniała na dnie czerwonego-co-to-wyszedł-czarny wazonu.
Okazało się, że poznałyśmy się wirtualnie jakiś czas wcześniej na forumie, na którym bywam często i prowadzę również akcję zachęcającą do rozpoczęcia przygody z ceramiką, m.in. zamieszczając zaproszenia na różne imprezy w mojej pracowni. Zagadała mnie ona na owym forumie w temacie pracowni i zajęć gdzieś w czerwcu i od października zaczęła przychodzić.
Chciała tez mnie odnaleźć w świecie rzeczywistym. Przeczytała na blogu, że jestem w ciąży, ale jak na złość ;o) nie jestem jedyną ciężarną uczestniczką zajęć. Dopiero po pieczątce mnie rozpoznała.
Niesamowita historia, prawda?
Super było poznać osobę, którą udało mi się zachęcić do przyjścia na zajęcia i jeszcze się wciągnęła, bo cały czas chodzi. A do tego jak się okazuje, że jest to tak niesamowicie przesympatyczna osoba od której bije cudowna pozytywna energia, to nic tylko życzyć sobie więcej takich spotkań!
Niniejszym pozdrawiam Katarzynę!
2 sty 2012
23 gru 2011
Autor:
Argillae
o
22:28
W pracowni przerwa świąteczna do Nowego Roku aż.
Ach, jak ja wytrzymam?!
Nie lepię wcale, ale coś tam robię, leję, wykańczam stare prace, pędzę z jednym zamówieniem, żeby skończyć przed porodem ;o).
Dopóki dam rade przyturlać się do pracowni, będę przychodzić choćby towarzysko ;o)
Na razie wciąż mieszczę się w mój roboczy fartuch, więc pracować mogę.
Ach, jak ja wytrzymam?!
Nie lepię wcale, ale coś tam robię, leję, wykańczam stare prace, pędzę z jednym zamówieniem, żeby skończyć przed porodem ;o).
Dopóki dam rade przyturlać się do pracowni, będę przychodzić choćby towarzysko ;o)
Na razie wciąż mieszczę się w mój roboczy fartuch, więc pracować mogę.
20 gru 2011
Porażek CD, czyli zrób mi czerwony wazon.
Autor:
Argillae
o
08:42
I kolejna porażka przy szkliwieniu pracy z gliny lejnej. Team ten sam, czyli masa lejna, nowe szkliwo plus nowa machina szkliwiąca:
Nie wiem skąd ta czerń się wzięła.
Wazon dostała w prezencie koleżanka z pracowni, którą ten niezamierzony efekt oczarował, a ja odlałam drugi wazon i spróbuję potraktować go starym sprawdzonym czerwonym efektem z Gliwic, który mnie jeszcze nie zawiódł.
Nie wiem skąd ta czerń się wzięła.
Wazon dostała w prezencie koleżanka z pracowni, którą ten niezamierzony efekt oczarował, a ja odlałam drugi wazon i spróbuję potraktować go starym sprawdzonym czerwonym efektem z Gliwic, który mnie jeszcze nie zawiódł.

19 gru 2011
Porażki, czyli dwa prawie pomarańczowe kominki
Autor:
Argillae
o
21:01
W zamian za to mamy nową maszynę, której podstawowym zadaniem jest malowanie ścian.
Niestety zmiana szkliwa na znany i obłaskawiony mandarin niewiele pomogła, ba nawet gorzej wyszło Już widzę, że przy glinie lejnej nauka jak i które szkliwo będzie musiała rozpocząć się od nowa...
Do tego zaczęłam od głębokiej wody: nowa glina, nowe szkliwo (citrus), nowa maszyna i oto efekt
tu jeszcze nieźle, ale dalej kompletna porażka:
18 gru 2011
17 gru 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)

