Pracownia Ceramiki „AngobA” Ośrodka Kultury Ochoty
zaprasza na
DZIEŃ OTWARTY 22 stycznia, w niedzielę, w godzinach 11.00 – 15.00
- możesz wykonać upominek dla Babci i Dziadka
- zwiedzić pracownię (zajrzeć do wielkiego pieca)
- kupić oryginalny drobiazg
Zapraszamy, szczególnie babcie i dziadków z wnukami, do wspólnej zabawy z gliną. Wstęp wolny.
Pracownia mieści się przy ul. Przemyskiej 18
(za pocztą na Białobrzeskiej).
Tel. w Ośrodku Kultury Ochoty 822-48-70
Niestety końcówka ciąży nie sprzyja lepieniu. Skupiam się głównie na lejnej oraz wykańczaniu różnych prac, które gdzieś tam czekały na swój czas. Dzisiaj kafelki zrobione dawno temu plus szkliwo "ciekawe co to za turkus". No więc to był ten turkus (turkus nakrapiany), którego nie lubię, ale wyszedł nawet ok.
Historia jeszcze ze starego roku, ale pojawia się dopiero teraz.
Gdzieś w grudniu, kiedy odbierałam poszkliwione porażki z gliny lejnej ;o) jedna ze nowych uczestniczek zajęć zaczepiła mnie i zapytała o podpis-pieczątkę, która widniała na dnie czerwonego-co-to-wyszedł-czarny wazonu. Okazało się, że poznałyśmy się wirtualnie jakiś czas wcześniej na forumie, na którym bywam często i prowadzę również akcję zachęcającą do rozpoczęcia przygody z ceramiką, m.in. zamieszczając zaproszenia na różne imprezy w mojej pracowni. Zagadała mnie ona na owym forumie w temacie pracowni i zajęć gdzieś w czerwcu i od października zaczęła przychodzić. Chciała tez mnie odnaleźć w świecie rzeczywistym. Przeczytała na blogu, że jestem w ciąży, ale jak na złość ;o) nie jestem jedyną ciężarną uczestniczką zajęć. Dopiero po pieczątce mnie rozpoznała. Niesamowita historia, prawda? Super było poznać osobę, którą udało mi się zachęcić do przyjścia na zajęcia i jeszcze się wciągnęła, bo cały czas chodzi. A do tego jak się okazuje, że jest to tak niesamowicie przesympatyczna osoba od której bije cudowna pozytywna energia, to nic tylko życzyć sobie więcej takich spotkań!
Równolegle do zestawu kubków do wina robię miseczki - próbeczki. Leję miseczki z bardzo sympatycznej formy, a później sprawdzam jak zachowują się na lejnej moje ulubione szkliwa.
Będę je pokazywać sukcesywnie, bo wychodzą na prawdę nieźle. :o)
W pracowni przerwa świąteczna do Nowego Roku aż. Ach, jak ja wytrzymam?!
Nie lepię wcale, ale coś tam robię, leję, wykańczam stare prace, pędzę z jednym zamówieniem, żeby skończyć przed porodem ;o). Dopóki dam rade przyturlać się do pracowni, będę przychodzić choćby towarzysko ;o) Na razie wciąż mieszczę się w mój roboczy fartuch, więc pracować mogę.
I kolejna porażka przy szkliwieniu pracy z gliny lejnej. Team ten sam, czyli masa lejna, nowe szkliwo plus nowa machina szkliwiąca:
Nie wiem skąd ta czerń się wzięła. Wazon dostała w prezencie koleżanka z pracowni, którą ten niezamierzony efekt oczarował, a ja odlałam drugi wazon i spróbuję potraktować go starym sprawdzonym czerwonym efektem z Gliwic, który mnie jeszcze nie zawiódł.