2 gru 2012
1 gru 2012
Wernisaż
Autor:
Argillae
o
23:29
Wernisaż wystawy w Blue City odbył się dzisiaj o 12:00.
Tez tam byłam, wodę piłam (bo karmię), zdjęcia robiłam (niestety aparat dotarł do mnie późno i na moich zdjęciach nie ma już tłumów, które przyszły na wernisaż, ale uwierzcie mi - nie było gdzie się ruszyć, a lokal dostaliśmy ogromny do dyspozycji).
Niedobitki po-wernisażowe:
Zachwyciły mnie te ceramiczne myszki ;o)
Szachy:
Moja lampa w groszki ;o)
Słoń - zabawka Joanny (mojej instruktorki z poniedziałku) - w otwory wrzucamy kulki, które wędrują tunelami wewnątrz słonia i wypadają innymi otworami. Tricky ;o)
Piękna praca - płomień :o)
Moja czerwona patera:
Prace uczestniczki z mojej ex-grupy poniedziałkowej. Nie miałam okazji zobaczyć ich wcześniej w całej okazałości. Na ceramicznych obiektach umieszczono techniką kalkomanii (wypalanej w piecu) zdjęcia tych obiektów. Obiekty były pracą dyplomową.
Cudowne tlenki z raku.
Kieliszki Joanny:
Takie dwie, co ukradły księżyc (też praca Joanny):
Moja ceramiczna lampa-kula. Obok cudna ceramiczna parasolka!
Moje naked raku w towarzystwie Emilkowych (moja obecna instruktorka) kąpielówek:
Pozdrawiam!
(odbijam się ja i plecy Emilii w Emilkowym lustrze):
Jeśli macie ochotę obejrzeć wystawę dokładniej, zapraszam do Blue City. Jest czynna do 21 grudnia :o).
Tez tam byłam, wodę piłam (bo karmię), zdjęcia robiłam (niestety aparat dotarł do mnie późno i na moich zdjęciach nie ma już tłumów, które przyszły na wernisaż, ale uwierzcie mi - nie było gdzie się ruszyć, a lokal dostaliśmy ogromny do dyspozycji).
Niedobitki po-wernisażowe:
Zachwyciły mnie te ceramiczne myszki ;o)
Szachy:
Moja lampa w groszki ;o)
Słoń - zabawka Joanny (mojej instruktorki z poniedziałku) - w otwory wrzucamy kulki, które wędrują tunelami wewnątrz słonia i wypadają innymi otworami. Tricky ;o)
Piękna praca - płomień :o)
Moja czerwona patera:
Prace uczestniczki z mojej ex-grupy poniedziałkowej. Nie miałam okazji zobaczyć ich wcześniej w całej okazałości. Na ceramicznych obiektach umieszczono techniką kalkomanii (wypalanej w piecu) zdjęcia tych obiektów. Obiekty były pracą dyplomową.
Cudowne tlenki z raku.
Kieliszki Joanny:
Takie dwie, co ukradły księżyc (też praca Joanny):
Moja ceramiczna lampa-kula. Obok cudna ceramiczna parasolka!
Moje naked raku w towarzystwie Emilkowych (moja obecna instruktorka) kąpielówek:
Pozdrawiam!
(odbijam się ja i plecy Emilii w Emilkowym lustrze):
Jeśli macie ochotę obejrzeć wystawę dokładniej, zapraszam do Blue City. Jest czynna do 21 grudnia :o).
27 lis 2012
26 lis 2012
23 lis 2012
Zaproszenie
Autor:
Argillae
o
01:07
1 grudnia o 12:00 w CH Blue City w Warszawie (al. Jerozolimskie 179) odbędzie się wernisaż wystawy pracowni Angoba, do której uczęszczam oraz Magazynu Sztuk.
Poziom -1, pawilon obok Saturna.
Wystawa będzie czynna w godzinach 10.00 - 21.00 do 21 grudnia 2012. Będzie można na niej obejrzeć i kupić prace ceramiczne oraz obrazy.
Znajdzie się tam też kilka moich prac.
To dobra okazja, żeby nabyć niezwykły prezent pod choinkę ;o)
Zapraszam.
Poziom -1, pawilon obok Saturna.
Wystawa będzie czynna w godzinach 10.00 - 21.00 do 21 grudnia 2012. Będzie można na niej obejrzeć i kupić prace ceramiczne oraz obrazy.
Znajdzie się tam też kilka moich prac.
To dobra okazja, żeby nabyć niezwykły prezent pod choinkę ;o)
Zapraszam.
21 lis 2012
Miło zostać zauważonym...
Autor:
Argillae
o
22:30
W numerze specjalnym magazynu Moje mieszkanie: Najpiękniejsze dekoracje domu znalazła się krótka notka na temat niniejszego bloga. :o)
To mój debiut w prasie ;o)
Miło zostać zauważonym i docenionym w pewien sposób (i to w jakim towarzystwie!).
Dziękuję. :o)
To mój debiut w prasie ;o)
Miło zostać zauważonym i docenionym w pewien sposób (i to w jakim towarzystwie!).
Dziękuję. :o)
13 lis 2012
12 lis 2012
wieści...
Autor:
Argillae
o
21:53
Niby napisałam ponad 2 miesiące temu, że wracam do gliny, a na blogu cisza...
Szczerze muszę przyznać, że na razie nie mam nic do pokazywania za bardzo.
Na początku głównie doprowadzałam glinę do stanu użyteczności i oswajałam się z pracownią: przynosiłam i układałam moje graty, szkliwiłam prace, których nie zdążyłam dokończyć przed.
Niestety na przywitanie po długiej rozłące, glina - a raczej szkliwa - nie były dla mnie łaskawe: jedną pracę poprawiałam dwa razy, druga wciąż czeka na kolejne poprawki. Czeka na mój nastrój, bo chwilowo straciłam cierpliwość ;o)
Poza tym lepię. Powoli, drobiazgi, ale lepię.
Będzie trochę świątecznych magnesików. :o)
Niedługo zabieram się za specjalne zamówienie mojej mamy ;o)
Szczerze muszę przyznać, że na razie nie mam nic do pokazywania za bardzo.
Na początku głównie doprowadzałam glinę do stanu użyteczności i oswajałam się z pracownią: przynosiłam i układałam moje graty, szkliwiłam prace, których nie zdążyłam dokończyć przed.
Niestety na przywitanie po długiej rozłące, glina - a raczej szkliwa - nie były dla mnie łaskawe: jedną pracę poprawiałam dwa razy, druga wciąż czeka na kolejne poprawki. Czeka na mój nastrój, bo chwilowo straciłam cierpliwość ;o)
Poza tym lepię. Powoli, drobiazgi, ale lepię.
Będzie trochę świątecznych magnesików. :o)
Niedługo zabieram się za specjalne zamówienie mojej mamy ;o)
7 wrz 2012
Powrót
Autor:
Argillae
o
22:25
Jutro idę do pracowni.
Po raz pierwszy od porodu.
Wrzesień daję sobie na ponowne oswojenie gliny i nowej grupy oraz rozkręcenie się. Od października planuję zacząć lepienie. Coś tam już w głowie siedzi i czeka. :o)
Zobaczymy...
Trzymajcie kciuki za moją wytrwałość w porannym wstawaniu :oP
Po raz pierwszy od porodu.
Wrzesień daję sobie na ponowne oswojenie gliny i nowej grupy oraz rozkręcenie się. Od października planuję zacząć lepienie. Coś tam już w głowie siedzi i czeka. :o)
Zobaczymy...
Trzymajcie kciuki za moją wytrwałość w porannym wstawaniu :oP
11 cze 2012
Komplet do wina
Autor:
Argillae
o
22:36
W zeszłym roku w czerwcu na przepięknym Podlasiu dostałam zamówienie na zestaw kubków turkusowych do wina. Zestaw wreszcie dotarł do Zamawiającego, więc mogę go pokazać.
Kubki robiłam z gliny lejnej przy użyciu 1 formy, więc miałam bardzo wolne tempo. Prawie zdążyłam przed porodem. Jakby córa urodziła się w terminie, zestaw byłby gotowy już w styczniu, a tak nie zdążyłam odebrać wypalonych ulepków, bo wylądowałam na porodówce. ;o) Do kubków zrobiłam jeszcze dzban w ramach rekompensaty za to tempo. ;o)
Zdjęcia również robione na Podlasiu ;o)
Kubki robiłam z gliny lejnej przy użyciu 1 formy, więc miałam bardzo wolne tempo. Prawie zdążyłam przed porodem. Jakby córa urodziła się w terminie, zestaw byłby gotowy już w styczniu, a tak nie zdążyłam odebrać wypalonych ulepków, bo wylądowałam na porodówce. ;o) Do kubków zrobiłam jeszcze dzban w ramach rekompensaty za to tempo. ;o)
Zdjęcia również robione na Podlasiu ;o)
10 cze 2012
Patera, co to miała być czerrrrwona
Autor:
Argillae
o
21:58
Wreszcie udało mi się zebrać w sobie i porobić nieco zdjęć. :o)
To samo szkliwo, co na wazonie. Tak samo niespodziewany efekt.
Tym razem spojrzałam nań jednak łaskawszym okiem, gdyż nie było to konkretne zamówienie. Po prostu chciałam zrobić czerwoną paterę.
Nic to, zrobię następną, ale już pewnie z maleństwem pod pachą ;o)
Ta patera natomiast stoi na parapecie i czeka na nowego właściciela.
To samo szkliwo, co na wazonie. Tak samo niespodziewany efekt.
Tym razem spojrzałam nań jednak łaskawszym okiem, gdyż nie było to konkretne zamówienie. Po prostu chciałam zrobić czerwoną paterę.
Nic to, zrobię następną, ale już pewnie z maleństwem pod pachą ;o)
Ta patera natomiast stoi na parapecie i czeka na nowego właściciela.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
